Zakładki:
Organizatorzy
Sponsorzy
niedziela, 19 września 2010
Czego tam szukają?

Tegoroczna kampania wykopaliskowa – jako 50., czyli jubileuszowa – miała być nadzwyczajna. Planowano, że do Palmyry pojadą dwie ekipy i równolegle będą pracować w dwóch miejscach. Pierwszą grupą naukowców miał kierować na terenie bazyliki IV dr Grzegorz Majcherek, z Centrum Archeologii Śródziemnomorskiej UW im. Kazimierza Michałowskiego, bliski współpracownik i następca prof. Michała Gawlikowskiego podczas wykopalisk w Palmyrze (na własne uszy usłyszałam to od samego Profesora), a drugą – tuż za Agorą – prof. Gawlikowski, który zapowiedział mi, że będzie to już ostatnia wyprawa do Palmyry pod jego kierownictwem.

Plany wspaniałe, ale nie powiodły się. Dr Majcherek rozchorował się i jego misja została odwołana. Bardzo żałujemy i życzymy zdrowia, Panie Doktorze.

Będzie zatem realizowana tylko misja prof. Gawlikowskiego.

Naukowcy będą poszukiwać miejsca w którym blisko 130 lat temu została odkryta tzw. Taryfa, długa kamienna płyta z dwujęzyczną inskrypcją (po grecku i aramejsku) zawierającą informacje o podatkach i cle. To – jak dotąd - najdłuższy tekst w języku aramejskim jaki zachował się do naszych czasów ze starożytności.

Prawdę mówiąc byłam trochę zaskoczona. Po co szukać miejsca starego odkrycia? - myślałam sobie i wtedy dostałam od Marcina Wagnera maila z bardzo ciekawą opowieścią.

Oto ona:

Taryfa, to blisko czterometrowej długości kamienna tablica. Stała niegdyś naprzeciw jednej z bram Agory - od strony południowej. Wykuty był na niej dekret rady miasta, uchwalony w roku 137. Ustalał myta i podatki lokalne, które wcześniej pobierane były zwyczajowo. Na przykład za każdego wielbłąda, wprowadzonego do miasta bez ładunku, należało zapłacić denara; trzy denary za wielbłąda niosącego towary, za wyładowany wóz -tyle co za cztery wielbłądy, a za osła – dwa denary. Taryfa zawierała także wykaz opłat ryczałtowych dla: * sklepikarzy i rzemieślników - denara miesięcznie od sklepu lub warsztatu, * handlarzy, w dzisiejszym rozumieniu tych, którzy handlują np. z polowego łóżka gdzieś na ulicy – ta opłata była zmienna. Był też cennik dla prostytutek. Płaciły denara lub mniej – w zależności od ich własnego cennika. Wszystkie ustalenia Taryfy dotyczyły handlu lokalnego i opłat na rzecz kasy miejskiej.

Ciekaw jestem, jak zareagowaliby na takie opłaty współcześni handlarze i właściciele wielbłądów w Palmyrze? Czy wielbłądnicy wożący turystów na grzbietach swoich zwierząt, płaciliby od liczby osób siedzących na grzbiecie takiego wielbłąda (czasem siedzą nawet trzy), czy od wagi „ładunku”? Kasa miejska miałaby pewnie niezły zysk. A jeszcze większy, gdyby takimi podatkami obłożyć Beduinów, którzy swoje przenośne sklepiki mieszczą często w jednej reklamówce.. Tylko, jak mieliby płacić? Od liczby tandetnych plastikowych naszyjników, udających kolie z kamieni półszlachetnych, a może od liczby obrusów, w które są owinięte te wątpliwej jakości precjoza?

Zdjęcie Taryfy ze zbiorów Ermitażu

Zdjęcie Taryfy ze zbiorów Ermitażu

Wróćmy jednak do Taryfy... W 1881 roku dwóch Beduinów z Tadmoru (współczesna nazwa Palmyry) pokazało wystający z ziemi kamień (zapewne za sowitą opłatą), odwiedzającemu miasto ormiańskiemu księciu Simonowi Abamelekowi-Łazariewowi. Ten znając grekę, od razu zrozumiał wagę znaleziska i zlecił odkopanie płyty. Tekst na niej wyryty odcisnął na papierze, robiąc w ten sposób wierną kopię inskrypcji. Niestety jego mozolna praca w kopiowaniu napisu została nieopatrznie zniszczona przez celników w Odessie, którzy nie wiedzieli z jak ważnym dokumentem mają do czynienia. Wkrótce powstały kolejne kopie, a badacze z Francji i Niemiec przetłumaczyli tekst. Zawarte jest np. w popularnonaukowej książce wybitnej archeolożki Anny Sadurskiej „Palmyra – Narzeczona Pustyni”. Wkrótce po publikacji tłumaczenia tekstu Taryfy książę Abamelek, zazdrosny o swoje odkrycie, doprowadził do tego, że po 20 latach rosyjscy dyplomaci skłonili tureckiego sułtana, by ofiarował kamienną inskrypcję carowi. W czterech częściach została przewieziona najpierw do Bejrutu, a stamtąd przez port morski w Odessie, do Ermitażu w Petersburgu. Niestety, nikt wówczas nie troszczył się o wykonanie dobrej dokumentacji rysunkowej i opisowej miejsca z którego wyrabowano płytę. Stąd narodził się pomysł, by je odszukać i jak najdokładniej zadokumentować pozostałości.

Tego typu procedery rabowania zabytków były pod koniec XIX i na początku XX w. normalne, żeby nie powiedzieć nagminne. Wystarczą przykłady: rzeźby z Partenonu, czy Mauzoleum z Halikarnasu, które znajdują się w zbiorach British Museum, czy ołtarz Pergamoński w Berlinie. Przykłady można by mnożyć.

Zadanie, które stoi przed nami, jest niby proste - mamy znaleźć tylko dokładne miejsce, w którym w II w. n.e. znajdowała się płyta. Jednocześnie jest skomplikowane, bo dysponujemy jedynie przesłankami, gdzie to mogło być.

Może jednak los okaże się dla nas łaskawy..."

00:33, joannagrabowska_net , Kto, co i po co?
Link Dodaj komentarz »
sobota, 18 września 2010
Kto jest kim w Palmyrze

Prof. Michal Gawlikowski w PalmyrzeProf. MICHAŁ GAWLIKOWSKI. Od 40 lat kieruje archeomisjami do Palmyry. Po raz pierwszy wyjechał tam w 1965 roku. Jest pracownikiem Instytutu Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego. Archeolog i epigrafik specjalizujący się w języku aramejskim. Prowadził badania w Palmyrze, na wyspie Bidżan, oraz w irackiej Hatrze, gdzie prace przerwała I wojna w Zatoce. Badacz mitraizmu i odkrywca Mitreum w Hawarte, niedaleko starożytnej Apamei w Syrii.

Krystyna GawlikowskaKRYSTYNA GAWLIKOWSKA. Historyk sztuki, autorka książki „Sztuka Mezopotamii”, wydanej w latach 70., do dziś zalecana wszystkim zainteresowanym dawnymi dziejami Międzyrzecza. - Pani Krystyna jest dobrym duchem misji. Dzięki niej wszyscy czują się w Palmyrze, jak w domu – opowiada Marcin. Od kilkunastu lat zajmuje się opracowaniem niezwykle kruchych zabytków, wykonanych z różnokolorowego szkła, np. naczyń, lampek oliwnych czy paciorków.

Krzysztof Jakubiak (w środku) na wycieczce w Hawarte z prof. Michałem Gawlikowskim iKarolem JuchniewiczemKRZYSZTOF JAKUBIAK. Archeolog z IA UW. Współpracuje z profesorem Gawlikowskim od kilku lat - głównie w Hawarte w Syrii. W tym roku zawita do Palmyry. Współorganizator imprez Roku Palmyreńskiego z okazji 50-lecia polskich wykopalisk w Palmyrze.

Karol Juchniewicz podczas fotografowania z wysięgnika bazyliki IV w PalmyrzeKAROL JUCHNIEWICZ. Od kilku lat związany z wykopaliskami w Palmyrze. Wkrótce będzie bronić doktorat w IA UW. Pod kierunkiem prof. Gawlikowskiego napisał o fortyfikacjach palmyreńskich. Wraz z Dagmarą Wielgosz opracował tekst i użyczył głosu do polskiej wersji płyty o historii i zabytkach starożytnej Palmyry, sprzedawanej w Muzeum w Palmyrze.

Bartosz Markowski podczas prac konserwatorskichBARTOSZ MARKOWSKI będzie czuwać nad konserwacją zabytków z polskich wykopalisk znajdujących się w Muzeum w Palmyrze. To on ponownie złożył lwa palmyreńskiego przed Muzeum w Palmyrze i zamontował rzeźby w "galerii polskiej" palmyreńskiego muzeum. W wykopaliskach uczestniczy od kilku lat.

Aleksandra Trochimowicz na wycieczce w PalmyrzeALEKSANDRA TROCHIMOWICZ będzie czuwać nad konserwacją zabytków z polskich wykopalisk znajdujących się w Muzeum w Palmyrze. Do tej pory pracowała w Hawarte. Swój konserwatorski dyplom robiła z dekoracji sufitowej odkrytego w Hawarte mitreum.

Marcin Wagner (z prawej) i Karol JuchniewiczMARCIN WAGNER. Od 2001 roku w misji, pracownik IA UW, zajmuje się dokumentacją rysunkową wszystkich zabytków w Palmyrze. Współorganizator Roku Palmyreńskiego i wystawy w warszawskich Łazienkach „Palmyra – Królowa Pustyni. 50 lat polskich badań w Palmyrze”. Namówił mnie do pisania tego blogu.

Dobrochna Zielińska w Hawarte w 2009 roku.DOBROCHNA ZIELIŃSKA. Archeolog z IA UW. Od kilku lat związana z badaniami w Mitreum w Hawarte a teraz w Palmyrze. - Fantastyczna osoba, która będzie pracować nad wizualizacją zabytków syryjskich – mówi o niej Marcin.

11:23, joannagrabowska_net , Kto, co i po co?
Link Dodaj komentarz »